Telefon w sprawie „nieaktywnych akcji”: tak próbowano nakłonić mnie do instalacji Supremo
Odebrałem telefon od mężczyzny, który poinformował mnie, że na moim koncie inwestycyjnym znajdują się akcje, ale od dłuższego czasu nie było na nim żadnej aktywności.
Nie zaczął od agresywnej sprzedaży ani od obietnicy szybkiego zarobku. Zapytał spokojnie, co chcę dalej zrobić z tymi aktywami, po czym od razu zasugerował, że zgromadzone pieniądze można wypłacić.
Od początku podejrzewałem, że to próba oszustwa.
Nie miałem żadnego rachunku inwestycyjnego odpowiadającego jego opisowi, a sam sposób prowadzenia rozmowy pasował do znanego schematu. Rozmówca przedstawia nieistniejące aktywa jako coś, co już należy do ofiary, a następnie proponuje pomoc w ich wypłacie.
To ważny element socjotechniki. Oszust nie próbuje na początku namówić rozmówcy do zainwestowania pieniędzy. Twierdzi, że inwestycja już istnieje, a środki są praktycznie gotowe do odebrania. Dzięki temu rozmowa nie brzmi jak oferta handlowa, lecz jak kontakt w sprawie obsługi istniejącego konta.
Konto istnieje, pieniądze czekają — trzeba tylko odzyskać dostęp
Rozmówca sugerował, że akcje znajdują się na jakiejś platformie inwestycyjnej, ale konto było długo nieużywane. Pytał, co chcę z nim zrobić, jednocześnie kierując rozmowę w stronę wypłaty środków.
Nie podał jednak żadnych informacji, które wiarygodnie potwierdzałyby istnienie rachunku. Nie było nazwy licencjonowanego domu maklerskiego, numeru umowy, daty otwarcia konta ani żadnego dokumentu.
Była za to sugestia, że całą sprawę można szybko załatwić przez program Supremo.
Według rozmówcy Supremo miało służyć do komunikacji przez czat i umożliwić mi dostęp do konta.
W rzeczywistości Supremo jest programem do zdalnego pulpitu. Nie służy do udostępniania rachunków maklerskich ani do wypłacania środków z platform inwestycyjnych. Po przekazaniu odpowiednich danych dostępowych może natomiast umożliwić drugiej osobie podgląd ekranu oraz sterowanie komputerem.
Jako osoba pracująca w IT wiedziałem, do czego służy takie narzędzie i dlaczego oszustowi potrzebny jest jego identyfikator.
Prośba o dziewięciocyfrowy numer
W pewnym momencie rozmówca poprosił mnie o podanie dziewięciocyfrowego numeru.
Chodziło najprawdopodobniej o identyfikator wyświetlany przez Supremo. Ponieważ programu nie instalowałem, podałem losowo wymyślony ciąg cyfr.
Rozmówca próbował go zweryfikować, stwierdził, że numer się nie zgadza, a następnie zakończył połączenie.
Ta sytuacja dobrze pokazuje, jaki był rzeczywisty cel rozmowy. Gdyby rzeczywiście chodziło o przekazanie mi dostępu do rachunku inwestycyjnego, identyfikator mojego komputera nie byłby do niczego potrzebny.
To oni twierdzili, że posiadają informacje o koncie i znajdujących się na nim środkach. Jednocześnie oczekiwali ode mnie uruchomienia narzędzia pozwalającego na połączenie z moim urządzeniem.
Co prawdopodobnie wydarzyłoby się dalej
Gdybym zainstalował Supremo i podał prawdziwy identyfikator, rozmówca poprosiłby zapewne o kolejne hasło, kod albo zgodę potrzebną do rozpoczęcia sesji.
Po uzyskaniu dostępu mógłby wyświetlić stronę udającą platformę inwestycyjną. Na takim koncie mogłoby znajdować się fikcyjne saldo, rzekome akcje oraz wygenerowany wcześniej zysk.
Wartość widoczna na ekranie nie musiałaby mieć żadnego związku z rzeczywistością. Byłaby jedynie liczbą umieszczoną na stronie kontrolowanej przez oszustów.
Następnie prawdopodobnie pojawiłaby się konieczność „weryfikacji rachunku bankowego", „potwierdzenia właściciela konta", „autoryzacji wypłaty" albo wykonania przelewu kontrolnego.
I właśnie w tym momencie powinna zapalić się wyjątkowo jasna czerwona lampka.
Prośba o zalogowanie do banku oznacza: przerwij rozmowę
Jeżeli osoba, która zadzwoniła bez zapowiedzi, prosi o zalogowanie się do bankowości internetowej, należy natychmiast zakończyć rozmowę.
Nie ma znaczenia, czy przedstawia tę czynność jako:
- potwierdzenie rachunku do wypłaty,
- weryfikację tożsamości,
- sprawdzenie limitu transakcji,
- wykonanie bezpiecznego przelewu testowego,
- połączenie konta bankowego z platformą,
- cofnięcie podejrzanej transakcji,
- zabezpieczenie środków przed kradzieżą.
Osoba mająca zdalny dostęp do komputera może obserwować ekran, sterować kursorem, otwierać kolejne strony i przygotowywać operacje finansowe.
Może również próbować przekonać ofiarę, że komunikat widoczny w aplikacji bankowej oznacza coś innego, niż wynika z jego treści. Przykładowo zatwierdzenie przelewu może zostać przedstawione jako anulowanie transakcji, weryfikacja danych albo odblokowanie wypłaty.
Nigdy nie należy przekazywać takiej osobie kodów SMS, kodów autoryzacyjnych, danych karty ani haseł. Nie należy również zatwierdzać operacji w aplikacji bankowej pod dyktando rozmówcy.
Warto czytać komunikaty autoryzacyjne dosłownie. Jeśli aplikacja informuje, że zatwierdzany jest przelew na określoną kwotę i numer rachunku, to właśnie taka operacja zostanie wykonana — niezależnie od tego, jak opisuje ją osoba po drugiej stronie telefonu.
Pięć sygnałów, że należy natychmiast się rozłączyć
Nie każda próba oszustwa wygląda identycznie, ale pewne elementy powtarzają się bardzo często. Jeżeli podczas rozmowy pojawi się choć jeden z poniższych sygnałów, najlepiej przerwać połączenie i samodzielnie zweryfikować sprawę.
1. Rozmówca prosi o instalację programu do zdalnego pulpitu
Supremo, AnyDesk, TeamViewer i podobne aplikacje dają możliwość podglądu ekranu oraz sterowania komputerem. Bank, dom maklerski ani legalna platforma inwestycyjna nie potrzebują takiego dostępu, aby wypłacić klientowi pieniądze.
2. Rozmówca prosi o zalogowanie się do banku
To jeden z najważniejszych sygnałów ostrzegawczych. Nie należy logować się do bankowości internetowej podczas rozmowy z nieznaną osobą, szczególnie gdy ma ona zdalny dostęp do urządzenia albo widzi ekran.
3. Pojawia się prośba o kod SMS lub zatwierdzenie operacji
Kod SMS, powiadomienie w aplikacji bankowej czy kod autoryzacyjny służą do zatwierdzenia konkretnej czynności. Nie są potrzebne do anulowania przelewu, zabezpieczenia konta ani odebrania pieniędzy. Jeżeli ktoś prosi o taki kod, rozmowę należy natychmiast zakończyć.
4. Rozmówca twierdzi, że pieniądze już czekają
Zapomniane akcje, nieaktywne konto inwestycyjne, zwrot z kryptowalut albo środki odzyskane po wcześniejszym oszustwie to częste elementy fałszywych historii. Celem jest wywołanie wrażenia, że wystarczy wykonać kilka prostych czynności, aby odebrać należne pieniądze.
5. Rozmówca wywiera presję i nie pozwala samodzielnie sprawdzić informacji
Oszust może twierdzić, że oferta jest ważna tylko dziś, konto zaraz zostanie zamknięte albo środki przepadną. Może też zniechęcać do kontaktu z bankiem, rodziną lub policją. Legalna instytucja pozwoli klientowi spokojnie zakończyć rozmowę i zweryfikować sprawę oficjalnym kanałem.
Najprostsza zasada brzmi: jeżeli ktoś dzwoni bez zapowiedzi, mówi o pieniądzach i jednocześnie chce uzyskać dostęp do urządzenia lub bankowości, należy się rozłączyć.
Co zrobić, jeśli już dałeś dostęp lub podałeś dane
Jeżeli zdążyłeś już zainstalować program do zdalnego pulpitu, podać identyfikator albo dane logowania, liczy się czas. Warto działać od razu, nawet jeśli nie masz pewności, że doszło do oszustwa.
- Zakończ połączenie i nie oddzwaniaj na numer, z którego dzwoniono.
- Odłącz komputer od internetu i odinstaluj program do zdalnego dostępu (Supremo, AnyDesk, TeamViewer lub podobny). Jeśli to możliwe, przeskanuj urządzenie programem antywirusowym.
- Zadzwoń na oficjalną infolinię swojego banku — numer weź z karty płatniczej albo ze strony banku wpisanej ręcznie, nigdy od rozmówcy. Poproś o zablokowanie podejrzanych operacji.
- Zmień hasła do bankowości i poczty, korzystając z innego, zaufanego urządzenia. Włącz dodatkowe zabezpieczenia, jeśli ich nie masz.
- Zastrzeż kartę, jeśli podałeś jej dane.
- Zgłoś incydent do CERT Polska przez formularz na incydent.cert.pl. Podejrzane SMS-y możesz przekazywać, przesyłając ich treść na numer 8080.
- Jeśli doszło do utraty pieniędzy, zgłoś sprawę na policję.
Szybkie zgłoszenie w banku i odcięcie dostępu do urządzenia może ograniczyć straty.
Co warto zapamiętać
Jeżeli nieznana osoba informuje telefonicznie o zapomnianych akcjach, nieaktywnym koncie inwestycyjnym albo środkach gotowych do wypłaty, należy założyć, że jest to próba oszustwa, dopóki sprawa nie zostanie niezależnie zweryfikowana.
Legalny dom maklerski ani bank nie potrzebują zdalnego dostępu do prywatnego komputera klienta, aby umożliwić mu wypłatę pieniędzy. A prośba o zalogowanie się do bankowości internetowej podczas rozmowy z obcą osobą powinna oznaczać natychmiastowe zakończenie połączenia.
W moim przypadku rozmowa skończyła się, gdy podałem wymyślony identyfikator. Oszust nie uzyskał dostępu do urządzenia, nie otrzymał żadnych danych i nie doprowadził rozmowy do kolejnego etapu.
Pozostał po nim za to bardzo czytelny przykład tego, jak obecnie może wyglądać telefoniczna próba oszustwa inwestycyjnego.